Opinie

Mate.O – piosenkarz, kompozytor, gitarzysta, fotograf

Czasami mam przywilej spotykać ludzi, którzy są pasjonatami w swoich profesjach. Jasno widzą cel który chcą osiągnąć, a zdając sobie sprawę ze swoich braków, nieprzerwanie się rozwijają i zdobywają potrzebne im doświadczenie. Jacek Śliwa jest jednym z tych ludzi, który swoją pracę wykonują z tą właśnie pasją i profesjonalizmem, która zaraża mnie do osobistego muzycznego rozwoju. Gdybym mieszkał bliżej Gdańska odwiedzałbym Go znacznie częściej, nie tylko po to, aby powierzyć jego opiece moje instrumenty, lecz by popatrzeć z bliska na jego fascynującą lutniczą pracę.

Andrzej Hałabuda

Moje gitary mają jednego lutnika, Jacka Śliwę z Gdańska. Więcej nie trzeba.

PP (kolekcjoner)

Gitary i pracę Jacka Śliwy polecam szczerze i z dużą przyjemnością. Mam szczęście posiadać instrument, który Jacek zrobił specjalnie dla mnie. Instrument ten (Model 50) jest po prostu wyjątkowy.

Wykonanie – staranność wykonania, dbałość o każdy najmniejszy detal jest absolutnie  imponująca. Dodatkowo dzięki starannemu dobraniu drewna i kształtu ta gitara jest po prostu piękna. Warto też wspomnieć, że „50tka” jest bardzo wygodna i dobrze wyważona.

Brzmienie – mocne, ciemne i ciepłe w pełni klarowne, z dużą selektywnością dołu i góry. Instrument pomimo, że nie jest największy, brzmi wyraźnie i głośno, nie tylko przy grze kostką ale i palcami.

Miałem w rękach wiele gitar akustycznych i jazzowych pochodzących z najlepszych manufaktur i lutników na świecie. Gitary Jacka Śliwy to absolutna światowa czołówka zarówno pod względem brzmienia i wykonania.

Cieszę się bardzo, że instrumenty tej klasy robione są przez Polaka, w Polsce, w gdańskim Wrzeszczu i że udało mi się jeden z nich zdobyć.

Wojciech Kolańczyk

Szanowny Panie,

Pragnę podziękować Panu za mistrzowskie wykonanie prac dotyczących trzech  instrumentów z mojej kolekcji gitar akustycznych.  W gitarze Taylor Model No 310 interwencja lutnicza dotyczyła usunięcia drobnego uszkodzenia główki. Choć służyła głównie poprawieniu kosmetyki  instrumentu, została wykonana nadzwyczaj precyzyjnie. W gitarze Lowden Model No 010 zadanie było znacznie trudniejsze, bowiem dotyczyło załatania dziury w boczku zrobionym z pełnego drewna mahoniowego. Efekt interwencji lutniczej jest doskonały. Po naprawie miejsce uszkodzenia jest prawie niewidoczne. Dodatkowo w gitarze tej przeprowadzona została regulacja gryfu i korekta progów. Obie prace znamionuje znakomita precyzja i wysoki kunszt lutniczy. Jednak największym osiągnięciem w zakresie napraw lutniczych moich instrumentow, poświadczającym Pan odwagę i kompetencję zawodową było podjecie się naprawy gitary Lowden Model  S22, w której potrzebna była wymiana płyty czołowej. Zadania tego nie chciał się podjąć żaden z polskich lutników, polecanych mi przez przyjaciół muzyków. Było ono obarczone ryzykiem definitywnego zniszczenia instrumentu. Mojej decyzji powierzenia tej pracy Panu nigdy nie będę żałował. Nowa płyta z drewna cedrowego pozwoliła przywrócić temu pięknemu i cennemu instrumentowi nie tylko pierwotny widok ale również bogate, pełne brzmienie. Przy okazji otwarcia pudła rezonansowego dokonana została również naprawa polegająca na profesjonalnym załataniu otworu w mahoniowym boczku, łatką z drewna mahoniowego, w miejsce wcześniejszej łatki z żywicy. Efekt kosmetyczny tej reperacji jest podobnie znakomity, jak w przypadku Lowdena Model No 010. Dodatkowym elementem całościowego „remontu” gitary, była wymiana progów, mistrzowska regulacja gryfu i naprawa mostka.

Wszystkie te prace poświadczają prawdziwość wieści rozpowszechnianej wśród kolegów muzyków, że oto w Gdańsku pojawił się mistrz sztuki lutniczej, na którego wszyscy czekaliśmy.

Raz jeszcze dziękuję Panu i gratulując efektów prac wykonanych dla mnie i życzę wielu klientów, równie jak ja zadowolonych.

Szymon Białek

Po wielu nieprzyjemnych perypetiach i niespodziankach związanych z serwisowaniem mojej gitary w różnych pracowniach mogę wreszcie śmiało powiedzieć: Jacek Śliwa – jedyny lutnik, któremu powierzyłbym swojego Lowdena. Gorąco POLECAM.

Marcin Pospieszalski

Jacku, dziękuję za przywrócenie do życia mojego Fendera Precisiona z 1978 roku! Już nie mogę się doczekać przetestowania go w warunkach koncertowych…. Pozdrawiam i polecam twoją robotę lutniczą innym basistom.